Dlaczego wyjechałam?

sobota, 15 lipca 2017



Jest 23:59, a ja w końcu znalazłam motywację do obróbki zdjęć, które w ostatnim czasie wykonałyśmy wraz z nowopoznaną przeze mnie koleżanką!  W tle słyszę, dość głośno zresztą, rytmy gorącej latynoskiej muzyki, bo akurat w 'moim' mieście przez cały tydzień trwa festiwal. Przeglądając zdjęcia, podświdomie zaczęłam odpowiadać sobie na pytanie, które przez ostatni miesiąc było mi zadawane bardzo często! Co chwilę słyszałam/ czytałam coś w stylu "Skąd taki pomysł?", "Co skłoniło Cię do wyjazdu?" i tak dalej..  Powiem Wam szczerze, że do tej pory zupełnie tego nie analizowałam! W jednej sekundzie w mojej głowie zrodził się taki pomysł i konsekwentnie dążyłam do jego realizacji, zupełnie nie myśląc o tym, jak będzie i czy w ogóle sobie dam radę.



Mój wyjazd na Wyspy Kanaryjskie jest więc owocem bardzo spontanicznej decyzji! Dopiero po miesiącu mieszkania w tym raju zdałam sobie sprawę, że mój organizm podświadomie bardzo wyrywał się do takiej przygody. W moim życiu dominuje ciągła chęć odkrywania i rozwijania się, dochodzę do wniosku, że ja po prostu boję się zwyczajności. Nie potrafię zadowolić się przeciętnością, tak samo jak nie satysfakcjonuje mnie nieprzyprawiony schabowy na obiad. Lekkie nawiązanie do polskości jest celowe, bo to kolejny podświadomy powód mojej decyzji. W pewnym momencie byłam już tak znużona codziennością (szczególnie w okresie przedmaturalnym, koszmar!), że całą sobą rwałam się do ucieczki od tego wszystkiego, co znam.



 Myślę, że w głównej mierze to właśnie ta chęć ucieczki od codziennej rutyny popchnęła mnie do podjęcia decyzji o zostawieniu na kilka miesięcy całego dotychczasowego życia, wszystkich znajomych, rodziny i przede wszystkim ukochanego chłopaka. Nie potrafię stać w miejscu. Najbardziej szczęśliwa czuję się, gdy w moim życiu mnóstwo się dzieje, gdy mogę dowiadywać się wciąż czegoś nowego o sobie przez nowe doświadczenia i zajęcia. 


Odpoczynek, przede wszystkim mentalny, i spokój ducha. To zdecydowanie ogromne korzyści mieszkania z dala od tego, do czego przywykłam. A gdy dodamy do tego dużo słońca, ocean za oknem i pracę, którą kocham i która daje mi ogromną satysfakcję (a poza tym fajne pieniądze) to chyba mamy przepis na idealne wakacje!


Dzisiaj mija równy miesiąc odkąd przyjechałam na wyspę! Hiszpanie postanowili uczcić ten moment dosyć hucznie, dlatego lecę się szykować by za chwilę obejrzeć cudny pokaz fajerwerków! :D




 klik kombinezon

Jak mijają Wasze wakacje? :)


Czytaj dalej »

Dzień z życia animatorki | Pocztówka z San Juan

sobota, 8 lipca 2017


Hej kochani! Miejsce, w którym obecnie mieszkam jest pełne pocztówkowych widoków dlatego prawie zawsze biorę ze sobą aparat, by uwiecznić cudowne wpomnienia. Wciąż zwiedzamy okolicę, odkrywając nowe piękne miejsca i ciesząc się każdą sekundą spędzoną na największej z Wysp Szczęścia. Niedawno w jakieś broszurce informacyjnej przeczytałam o wodospadzie- Barranco del Infierno. W internecie zdjęcia wyglądały niezwykle kusząco, dlatego nie zraziłyśmy się nawet półgodzinną wędrówką w pełnym słońcu po praktycznie pionowym podłożu! Niestety, wodospadu nie zastałyśmy, za to same góry, tak majestatyczne, nadal robiły ogromne wrażenie!




Następnie pojechałyśmy na plażę San Juan, gdzie czekał już nasz nowo poznany kolega. Mimo że tego dnia słońce tylko od czasu do czasu prześwitywało zza chmur, świetnie spędziliśmy wspólnie czas, grając w siatkówkę czy kąpiąc się z oceanie! Jedną z rzeczy, które sprawiają, że jestem tu taka szczęśliwa jest fakt, że od oceanu dzieli mnie dosłownie minuta! Mieszkam tuż przy plaży, a jeśli czarny piasek mi się znudzi, wsiadam w autobus i za chwilę jestem już na tej z żółtym piaskiem!
 










Dzięki temu, że stale przebywamy z Hiszpanami, mamy niepowtarzalną okazję, by nauczyć się trochę tego języka! Mimo że na razie prawie kompletnie nic nie rozumiem, to muszę się dogadać- i właśnie to sprawia, że, chcąc nie chcąc, zaczęłam mówić po hiszpańsku. Kilka podstawowych zwrotów mam opanowanych, a tutejsi ludzie są tak niesamowicie przyjaźni i otwarci, że sami z chęcią uczą nas nowych słów i wyrażeń! :)







Jak spędzacie Wasze wakacje?

Czytaj dalej »

Nie zdałam matury..

niedziela, 2 lipca 2017


                                                                                                                    Jestem załamana, od dwóch dni bez przerwy płaczę. Moje życie przestało mieć jakikolwiek sens, wszystkie moje plany na przyszłość legły w gruzach a ja nie mogę się pozbierać. Noc w czwartku na piątek, kiedy zostały udostępnione wyniki matury, zapoczątkowała ten koszmar. Jeden wynik, nieprzekraczający minimalnego progu 30% zniszczył tak precyzyjnie zaprojektowaną przeze mnie ścieżkę dalszej edukacji. Nie wiem, co dalej..  


 Powyższa wypowiedź nie dotyczy mnie- ja ze swoich wyników jestem niesamowicie zadowolona i dumna, bo umożliwiają mi studiowanie na wymarzonej uczelni :) Natomiast w zupełnie innej sytuacji jest co 5 maturzysta w Polsce! Najtrudniejsza, jak od lat, okazała się 'królowa nauk'- matematyka. 
Ale niezdana w pierwszym terminie matura to nie jest koniec świata, powiem więcej- to nawet nie początek końca! Nie wiem, jak to jest nie osiągnąć wymaganego progu 30%, jednak wiem, jak zdobyć wyniki o wiele wyższe. Jeżeli jesteście ciekawi, zapraszam do czytania!       


Wszystkie moje rady dla osób, które z maturą będą zmagać się jeszcze w sierpniu, ograniczają się do trzech punktów. Według mnie tylko tyle wytarczy do osiągnięcia sukcesu za miesiąc! 

1. Pozwól sobie na emocje

                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Z pewnością niezdanie w pierwszym terminie matury to szok, ogromne emocje i łzy. Często hektorlitry łez. To normalne, ludzkie- płacz absolutnie nie jest oznaką słabości! Wbrew pozorom, ten punkt jest bardzo ważny bo pozwala na oczyszczenie się ze wszystkich negtywnych emocji. Nie można ruszyć dalej, jeśli nie wypłaczemy, nie wykrzyczymy się na początku. Teraz jest czas na analizowanie, złość i gniew. Daj sobie kilka dni (2-3), podczas których dasz się ponieść emocjom. Potem nie będzie na to czasu. Po tej fazie czas na punkt drugi.






2. Pracuj, pracuj, pracuj

Nic za darmo nie przyjdzie, tym bardziej sukces na maturze (chyba, że masz w życiu niesmowitego farta, znam też i taki 'przypadek'). Jeżeli to matematyka jest Twoją piętą Achillesa to rób zadania, oglądaj filmiki z rozwiązywaniem, korzystaj z repetytorium i przede wszystkim ćwicz! Uważam, że jeżeli chodzi o internetowego 'nauczyciela' to mistrzem jest Matemaks. Większość zadań na maturze podstawowej z matematyki się powtarza, zmieniane są tylko dane. Jeśli czegoś nie rozumiesz, nie przechodź dalej, tylko postaraj się znaleźć łatwiejsze rozwiązanie! Warto też rozwiązywać arkusze z poprzednich lat, w pewnym monecie zauważysz, że te zadania robi się schematem!


3. Myśl pozytywnie

Kiedyś nie doceniałam siły pozytywnego myślenia. Pomysł, że możemy coś przycignąć tylko siłą umysłu wydawał mi się niedorzeczny! Jak bardzo się wtedy myliłam :) Optymistyczne podejście to połowa, o ile nie 3/4 sukcesu (szybka powtórka ułamków :D)! Zamiast powtarzać, że jesteś beznadziejny a Twoje życie nie ma sensu, zacznij wmawiać sobie, że odniesiesz sukces a najprawdopodobniej... tak właśnie się stanie! Powodzenia!
 
 



Buziaki :*

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia