Machu Picchu Europy!

wtorek, 12 września 2017



Do tej niezwykłej wioski, zbudowanej na kapryśnym  podłożu pięknego wąwozu, prowadzi tylko jedna droga. Ekscytujące pięć kilometrów przypominające wijącą się wstążkę; piekielna droga słynna na całą Europę, która niejednego kierowcę przyprawia o gęsią skórkę. Jadąc nią za pierwszym razem czułam się jakbym właśnie wsiadła na wysoką karuzelę, a samochodowe pasy bezpieczeństwa wydawały się niewystarczającym zabezpieczeniem. 
Jeżeli ktoś uważa, że jedynka służy tylko do ruszania, to muszę go rozczarować! Jadąc krętą drogą do tej tajemniczej wioski raczej trudno wrzucić inny bieg.





Będąc już na miejscu, ciężko o to, by automatycznie nie nasunęło się porównanie do Machu Picchu. Widok malowniczej wioski Masca to jeden z  najbardziej niesamowitych krajobrazów, których doświadczyłam w życiu. Poszarpane skały, opadające w stronę granatowych wód oceanu, świadczą o ogromnej sile natury i o błahości ludzkiego życia.




Razem z koleżanką, pełne zapału i energii, postanowiłyśmy podjąć wyzwanie i udać się na trekking w dół wąwozu. Szlak, pełen niespodzianek i zapierających dech w piersiach  krajobrazów, był najtrudniejszą i najbardziej wymagającą trasą, jaką kiedykolwiek pokonałam. Jakie wielkie było moje poczucie szczęścia, gdy trzy i pół godziny później udało nam się dotrzeć do zatoki i wypocząć na przepięknej plaży Masca Bay. 



 Na przełomie ostatnich miesięcy dostałam sporo pytań na temat mojej wakacyjnej pracy. Postanowiłam zebrać je w całość i odpowiedzieć na wszystko w jednym miejscu. Dlatego jeśli masz pytanie dotyczące pracy jako animatorka hotelowa, zadaj mi je w komentarzu lub tutaj (klik).



Czytaj dalej »

My canarian everyday

sobota, 29 lipca 2017



Cześć wszystkim! W ciągu mojej krótkiej przerwy od blogowania zdążyłam załatwić wszystkie sprawy związane z rekrutacją na studia (no dobra, w zasadzie mój Chłopak to załatwił) oraz prawie pożegnać się ze światem przez okropną chorobę (właściwie to było zwykłe przeziębienie, ale chciałam dodać choć ciut dramaturgii). A więc jest to już oficjalne- od października będę studiować na mojej wymarzonej uczelni! Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka jestem szczęśliwa i pełna planów na przyszłość! 



Jeżeli chodzi o moją codzienność to bez zmian: słońce, plaża, ocean.. Nuda, haha! Gdy słyszę o tym, jaka pogoda jest w Polsce jeszcze bardziej jestem wdzięczna za to słońce, które nie opuszcza nas nawet na parę chwil! 


Dzisiejsze  zdjęcia to efekt pewnego popołudnia z Laurą- moją holenderską koleżanką. Mimo że znamy się krótko, to dogadujemy świetnie i już na jesień odwiedzi mnie w Warszawie! Co więcej, Laura właśnie założyła bloga, miło więc będzie dzielić wspólną pasję :)



Kombinezony to zdecydowanie mój wakacyjny faworyt! Są wygodne i łatwo się je nosi- wystarczy dobrać dodatki (np. piękne torebki na łańcuszku w haftowane kwiaty) i jesteśmy gotowe. Sama mam w swojej szafie kilka i co najmniej drugie tyle z pewnością jeszcze zdążę zakupić przez tegoroczne lato. Sprawdzcie, które najbardziej ostatnio przypadły mi do gustu :)


1. klik/ 2. klik/ 3. klik
1. klik/ 2.klik/ 3.klik



Pralka mnie właśnie zaalarmowała, że pranie gotowe, a więc idę je wyjąć i rozwiesić! 
Miłego dnia :) 


Czytaj dalej »

Dlaczego wyjechałam?

sobota, 15 lipca 2017



Jest 23:59, a ja w końcu znalazłam motywację do obróbki zdjęć, które w ostatnim czasie wykonałyśmy wraz z nowopoznaną przeze mnie koleżanką!  W tle słyszę, dość głośno zresztą, rytmy gorącej latynoskiej muzyki, bo akurat w 'moim' mieście przez cały tydzień trwa festiwal. Przeglądając zdjęcia, podświdomie zaczęłam odpowiadać sobie na pytanie, które przez ostatni miesiąc było mi zadawane bardzo często! Co chwilę słyszałam/ czytałam coś w stylu "Skąd taki pomysł?", "Co skłoniło Cię do wyjazdu?" i tak dalej..  Powiem Wam szczerze, że do tej pory zupełnie tego nie analizowałam! W jednej sekundzie w mojej głowie zrodził się taki pomysł i konsekwentnie dążyłam do jego realizacji, zupełnie nie myśląc o tym, jak będzie i czy w ogóle sobie dam radę.



Mój wyjazd na Wyspy Kanaryjskie jest więc owocem bardzo spontanicznej decyzji! Dopiero po miesiącu mieszkania w tym raju zdałam sobie sprawę, że mój organizm podświadomie bardzo wyrywał się do takiej przygody. W moim życiu dominuje ciągła chęć odkrywania i rozwijania się, dochodzę do wniosku, że ja po prostu boję się zwyczajności. Nie potrafię zadowolić się przeciętnością, tak samo jak nie satysfakcjonuje mnie nieprzyprawiony schabowy na obiad. Lekkie nawiązanie do polskości jest celowe, bo to kolejny podświadomy powód mojej decyzji. W pewnym momencie byłam już tak znużona codziennością (szczególnie w okresie przedmaturalnym, koszmar!), że całą sobą rwałam się do ucieczki od tego wszystkiego, co znam.



 Myślę, że w głównej mierze to właśnie ta chęć ucieczki od codziennej rutyny popchnęła mnie do podjęcia decyzji o zostawieniu na kilka miesięcy całego dotychczasowego życia, wszystkich znajomych, rodziny i przede wszystkim ukochanego chłopaka. Nie potrafię stać w miejscu. Najbardziej szczęśliwa czuję się, gdy w moim życiu mnóstwo się dzieje, gdy mogę dowiadywać się wciąż czegoś nowego o sobie przez nowe doświadczenia i zajęcia. 


Odpoczynek, przede wszystkim mentalny, i spokój ducha. To zdecydowanie ogromne korzyści mieszkania z dala od tego, do czego przywykłam. A gdy dodamy do tego dużo słońca, ocean za oknem i pracę, którą kocham i która daje mi ogromną satysfakcję (a poza tym fajne pieniądze) to chyba mamy przepis na idealne wakacje!


Dzisiaj mija równy miesiąc odkąd przyjechałam na wyspę! Hiszpanie postanowili uczcić ten moment dosyć hucznie, dlatego lecę się szykować by za chwilę obejrzeć cudny pokaz fajerwerków! :D




 klik kombinezon

Jak mijają Wasze wakacje? :)


Czytaj dalej »

Dzień z życia animatorki | Pocztówka z San Juan

sobota, 8 lipca 2017


Hej kochani! Miejsce, w którym obecnie mieszkam jest pełne pocztówkowych widoków dlatego prawie zawsze biorę ze sobą aparat, by uwiecznić cudowne wpomnienia. Wciąż zwiedzamy okolicę, odkrywając nowe piękne miejsca i ciesząc się każdą sekundą spędzoną na największej z Wysp Szczęścia. Niedawno w jakieś broszurce informacyjnej przeczytałam o wodospadzie- Barranco del Infierno. W internecie zdjęcia wyglądały niezwykle kusząco, dlatego nie zraziłyśmy się nawet półgodzinną wędrówką w pełnym słońcu po praktycznie pionowym podłożu! Niestety, wodospadu nie zastałyśmy, za to same góry, tak majestatyczne, nadal robiły ogromne wrażenie!




Następnie pojechałyśmy na plażę San Juan, gdzie czekał już nasz nowo poznany kolega. Mimo że tego dnia słońce tylko od czasu do czasu prześwitywało zza chmur, świetnie spędziliśmy wspólnie czas, grając w siatkówkę czy kąpiąc się z oceanie! Jedną z rzeczy, które sprawiają, że jestem tu taka szczęśliwa jest fakt, że od oceanu dzieli mnie dosłownie minuta! Mieszkam tuż przy plaży, a jeśli czarny piasek mi się znudzi, wsiadam w autobus i za chwilę jestem już na tej z żółtym piaskiem!
 










Dzięki temu, że stale przebywamy z Hiszpanami, mamy niepowtarzalną okazję, by nauczyć się trochę tego języka! Mimo że na razie prawie kompletnie nic nie rozumiem, to muszę się dogadać- i właśnie to sprawia, że, chcąc nie chcąc, zaczęłam mówić po hiszpańsku. Kilka podstawowych zwrotów mam opanowanych, a tutejsi ludzie są tak niesamowicie przyjaźni i otwarci, że sami z chęcią uczą nas nowych słów i wyrażeń! :)







Jak spędzacie Wasze wakacje?

Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia